blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(95)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy gustav.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2012

Dystans całkowity:920.40 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:39:12
Średnia prędkość:23.48 km/h
Maksymalna prędkość:73.00 km/h
Liczba aktywności:8
Średnio na aktywność:115.05 km i 4h 54m
Więcej statystyk

Lajtowo po centrum

Środa, 29 sierpnia 2012
Km: 26.30 Km teren: 0.00 Czas: 01:10 km/h: 22.54
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 20.0°C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze

Tour de Beskidy

Wtorek, 28 sierpnia 2012 Kategoria b) Zaczynomy party [200-299km]
Km: 224.00 Km teren: 0.00 Czas: 09:43 km/h: 23.05
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiejsza pogoda miała być wyśmienita na rower, więc postanowiłem wybrać się w góry, w nieodkryte jeszcze tereny, czyli do Istebny i potem prosto na Żywiec (trasa obrana tak, by zaliczyć pozostałe gminy w powiecie cieszyńskim).

(na mapie od Istebny do Milówki jechałem obok ekspresówki; nie wiem, dlaczego nie można było zaznaczyć tej bocznej drogi)


1. postój na jakimś 40km. by zdjąć bluzę z długim rękawem, widoki już były co najmniej fantastyczne :)
Jeszcze przed górami © gustav


W Ustroniu na przystanku mała pauza na jedzonko, potem jadąc do Wisły pojawił się dziwny kryzys - nie było chęci jechać, brzuch tak jakoś dziwnie bolał, jeszcze chłodny wiatr + grzejące słońce (bardzo niekorzystna mieszanka, takie miałem odczucie) potęgowały me załamanie... Tam gdzieś wstąpiłem do sklepu po wodę, czekoladę i 2 bułki.

Droga z Wisły do Istebnej. Jest to chyba najjj...cudowniejszy?? podjazd, jakim jechałem w swej "karierze" ^^ Stan drogi idealny, widoki połączone ze słoneczną pogodą - miodzio, nic dodać & nic ująć! Zdjęcia są świetne, a co dopiero, jeśli jest się tam na żywo?! Szkoda, że 70km od domu... bo bym często tutaj trenował. Tam już mój kryzys minął :D
Serpentyny - Kubalonka © gustav


Serpentyny - takie fajne © gustav


Dowód musi być dla niedowiarków :P
Istebna zdobyta! © gustav


Potem w Istebnej było kilka zjazdów i podjazdów, ale ten największy podjazd ciągnął się aż do Koniakowa\Pietraszyny. Nachylenie momentami pow. 10%, więc przełożenie 1 na 3(4) było wskazane, by się nie męczyć (tym bardziej, że słońce troszkę grzało, a do domu pozostało ok. 140km, wliczając jeszcze nieznaną mi przełęcz między Międzybrodziem a Bielsko-Białą, która okazała się trudniejszą, bardziej nachyloną, niż sama Kubalonka!). Dojeżdżając na najwyższy punkt, czułem, że jestem jakieś 2000000 m.n.p.m :D Ale widoki kosmos ;]

Na tle gór © gustav


W stronę Żywca było już z górki, a potem równym terenem (średnia rzadko spadała poniżej 25, mimo najwyższej temperatury - jechało się nie najgorzej). Tam zjadłem 2 bułki i czekoladę zakupione we Wiśle oraz "dotankowałem" bidon (jak się okazało - wystarczyło do samego domu; ale czemu się dziwić, skoro tempo było ekonomiczne)
Jeziorko w Żywcu © gustav


Zapora © gustav


W tle góra Żar © gustav


Później czekała mnie wspomniana wcześniej przełęcz prowadząca na Bielsko - tu też przydało się lekkie przełożenie. Dziury po górkę, w dół nowiuśki asfalcik - odwrotnie jak na Kubalonce :D W Bielsku drogi w bdb stanie, jadę ok.50km\h w dół i coś odczuwam zbyt dobrą przyczepność jak i amortyzację, patrzę na oponę i wszystko wiadomo, myślę: "no k**** znowu górskie fatum..." (bo 2 miesiące temu w Szczyrku też pssssss w oponie było). Powietrze wolno uciekało, także dojechałem do jakiegoś pobliskiego parku i znów ręce miałem uwalone od roboty. Dziś (29.08) zrobiłem oględziny przebitej dętki i kolejny raz dziura od strony felgi, więc opaskę obkleiłem do pewności taśmą, zobaczymy czy pomoże.
Znowy góry i znowu pit-stop © gustav


Ostatnia przerwa miała miejsce w Żorach, gdzie na stacji kupiłem paczkę wafelków, bo już kryzys nr 2 się pojawiał :>

Małe podsumowanie:
- na śniadanie zjedzona kasza z sałatką oraz banan
- w trasie zjedzona chałka, 2 bułki, 2\3 batonika, czekolada, wafelki
- w sumie wypite 4 litry wody (nie jest źle z wydolnością heh)
- wyjazd o 7, przyjazd o 19
- zaliczonych nowych gmin: 12
- temperatura od 9' do 31' na liczniku

Tak mi się wydaje, że jest to najbardziej urokliwa trasa, jaką przejechałem w życiu :) W Rybniku i okolicach nie ma takich pięknych widoków :>

Rybnik - Rydułtowy

Poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Km: 29.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:15 km/h: 23.20
Pr. maks.: 73.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze
Cholernie wietrznie dziś z rana, dodatkowo czuję jeszcze zmęczenie po ostatnich sprintach; ale chociaż rekord Vmaxu pobiłem, jednak nie było to na 100% możliwości.

Kres możliwości? I znów rekord!

Niedziela, 26 sierpnia 2012
Km: 64.10 Km teren: 0.00 Czas: 02:03 km/h: 31.27
Pr. maks.: 54.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze
Pogoda na pobijanie czegokolwiek na rowerze dzisiaj była idealna (chociaż głoszono opady i faktycznie na drogach czasem pojawiały się kałuże). Od samego początku jedzie mi się bardzo dobrze. Dojeżdżając do Rud, średnia wynosiła 31.9 (ale to przez spad terenu); następnie do Raciborza i było 31.4; później na 44.5km zaczyna się 1 z najcięższych podjazdów w okolicy Rybnika, który ciągnie się przez nieco ponad 2km i średnia spada do 30.6, ale na zjeździe troszkę się odrobiło. Do domu była już w miarę równa droga, nie licząc podjazdu przed Rydułtowami. Udało się utrzymać średnią powyżej 31, z czego jestem bardzo zadowolony (pobiłem wczorajszy rekord hehe). W takim nierównym terenie chyba już więcej z tego roweru nie da się wycisnąć..

Kolejny rekord!

Sobota, 25 sierpnia 2012
Km: 67.80 Km teren: 0.00 Czas: 02:13 km/h: 30.59
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze
Nic nie zapowiadało dzisiaj, by ustanowić nowy rekord średniej. Przed wyjazdem troszeczkę wiało, niewiele też dziś zjadłem (tym bardziej czegoś sytego i dodającego energii), dodatkowo jakieś 1,5h grałem w ping-ponga ;D Celem trasy miało być zaliczenie ostatniej gminy w powiecie wodzisławskim, a potem jakoś poczułem napływ super mocy, więc decyduję się jechać na Jastrzębie, następnie na Wiślankę i prosto do Żor. Tam średnia podskoczyła sporo do góry (jak zwykle zresztą^^) - max. było 30.9 km\h. Od Żor w kierunku Rybnika zaczęło mocniej wiać i siły powoli spadały, dodatkowo pojawiały się podjazdy (których w Rybniku jest mnóstwo). Ale musiałem spróbować utrzymać średnią min. 30,5 i się udało! A wszystko na litrze wody z tabletką BE-powera :D V-max uzyskany na prostej za tirem :)

Wrocław >> rekord 400km!

Niedziela, 19 sierpnia 2012 Kategoria c) Gryfny klank [300-499km]
Km: 400.00 Km teren: 0.00 Czas: 18:50 km/h: 21.24
Pr. maks.: 40.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze
Na początek: gratulacje dla osiągniętego celu dla Marcina oraz Patryka. Bez Was nie byłoby tej wyprawy :)

Pomysł na to przedsięwzięcie powstał po zdobyciu Krakowa w 2011r. przez ww. kumpli i mnie. W tym roku miało być dalej, ewentualnie trudniej, bardziej prestiżowo - no i raczej było. Terminem miał być środek sierpnia z elegancką pogodą - no i był, tyle że w niedzielę (bo sobota była wyśmienita) ta elegancja doprowadziła do 40' przy braku chmur (+ denerwujący czasem wiaterek) = czerwona opalenizna, odczuwalny spadek wydolności...

Jeśli chodzi o przygotowania kondycyjne - ja se tam lubię pojeździć tu i tam :> Z kolei kumple twierdzą, że tak mocniej z rowerem mieli do czynienia właśnie rok temu kręcąc te 300km... (no chyba, że ćwiczą gdzieś po kryjomu, czy to w zlewie, czy to w sedesie, oni wiedzą, o co chodzi :D). Mimo to wszyscy daliśmy radę bez problemu, więc reguły ma dobrą kondycję chyba w tym przypadku nie ma.
Natomiast reguła dot. przygotowania do trasy ma jakieś znaczenie - kto ma mało, ten niewiele zdziała hehe. Tutaj ma saszetka za 10zł, a bierze więcej, niż Pudzian na klatę, jak ma dobry dzień: pompka, dętka, łyżki do dętki, zestaw z łatkami i klejem, imbusy, klucz do korb, tabletki BE-Power, portfel, telefon, 4 snickersy. Brakuje jeszcze namiotu :D


Wyjazd miał miejsce w sobotę o 5:25, trasa wyglądała tak:

Jak jakaś Biedronka czy Lewiatan, to od razu na "tankowanie", bo jak kryzys dopadnie to... to jest kryzys i lipa!


Między 16-17 w końcu pojawił się wyczekiwany znak, więc przy okazji było słitfociowo :D

Potem jazda na rynek, szukanie KFC, gdzie się zasiedzieliśmy do przeszło 19-tej (a w planach o 18-tej był wyjazd do domu :>). Drogie ceny małych kanapeczek rekompensowały darmowe ORYGINALNE!!!!! dolewki; tradycyjnie - jak rok temu w Krakowie - trzeba było wypróbować "po trochu" (wyszło może ze półtorej litra) każdego z rodzajów. Następnie było poszukiwanie stadionu. Niecałą godzinkę to zajęło (jeszcze w międzyczasie zakupy na kolacyjkę), więc fotki były w czasie zachodu.



A tutaj fotka przedstawiająca naszą ''kolację'' na przystanku autobusowym. Pasztet, chlebek i posiłek jak ta lala :D Przynajmniej nie było tam komarów hehe.


O 22:45 mając przejechane 215km opuszczamy Wrocław i wracamy do domu. Tak mniej-więcej do 2:00 była przyjemna temperatura, potem już było bardzo chłodno, ciężko się jechało, więc wstąpiliśmy do przydrożnego zajazdu na coś ciepłego. W okolicach Opola każdego z nas wyraźnie dopadła chęć spania, momentami oczy zamykałem na kilka sekund i otwierałem na sekundę, by poprawić tor jazdy... Z kolei za dnia był upał (opisane na początku). O ile przed Rybnikiem bez problemu osiągaliśmy 20km\h, tak mając ostatnie 10km do celu - tempo było fatalne, wszystko przez ten żar z nieba i dokuczliwy momentami wiatr. Gdzieś około 11:50 wybiło 400km - praktycznie przy domu :)

Cel wyprawy - 400km - został zrealizowany, chociaż z rana, gdy nie było jeszcze zmęczenia i w miarę chłodno, były pomysły robić 500 a nawet 600km! np. do Wisły na te "fajne" podjazdy, żeby było hardcorowo. Pogoda była jednak zbyt wakacyjna, 4-litery bolały każdego niemiłosiernie, ręce momentami już w ogóle nie kontaktowały, nie wspominając o głodzie... Czuć jednak pewien niedosyt, może za rok się coś wymyśli.

Edit - poniedziałek: schudłem 2kg; nogi praktycznie nie bolą (ciekawe to...); położyłem się spać o 18, obudziłem się dziś po 8-mej (a na 19-tą miałem nastawiony budzik, żeby zobaczyć mecz - 1. raz w życiu budzik nie sprostał oczekiwaniom^^).
Gustav ma taki ciemniejszy kolor...

Rekreacyjnie

Czwartek, 16 sierpnia 2012
Km: 52.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:05 km/h: 24.96
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze
Trasa: Szymocice - Rudy - WORD. Jutro regeneracja i przygotowania na Wrocław.

Wielki powrót

Środa, 15 sierpnia 2012
Km: 57.20 Km teren: 0.00 Czas: 01:53 km/h: 30.37
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: HRavg
: kcal Podjazdy: m Sprzęt: MTB Custom Aktywność: Jazda na rowerze
1. lipca: kontuzja kolana i zrobione w tym oto miesiącu tylko 400km;
1. sierpnia: spora wysypka na tym samym kolanie, po kilku dniach rozeszło się to na całe ciało i szpital na 8 dni :( Wczoraj wróciłem, kupiłem nowy suport z dłuższą ośką, dziś zamontowałem i dzięki temu w końcu przednia przerzutka obsługuje najmniejszy blat oraz praktycznie znikły wibracje, kiedy wrzucona jest tylna, najmniejsza zębatka :)
Dlaczego wielki powrót? 2 tygodnie przerwy i 1. raz w życiu (w końcu!!) średnia powyżej 30km\h na większym dystansie ^^ Na to czekałem, odkąd przerobiłem mój rower, a też wiaterek był dziś odczuwalny. W sobotę atak na Wrocław i 500km! Musi się udać!!

kategorie bloga

Moje rowery

Addict Blue 15836 km
Gravel Custom 5579 km
MTB Interceptor 5931 km
City Cadillac 1700 km
Avaine 8824 km
Giant TCR Advanced 2186 km
Custom 2.0 Essential 8839 km
FastBack 5.8 Custom 41880 km
XC Custom Evolution 18260 km
MTB Custom 15323 km
Haibike Speed RC 21452 km
Unibike Mirage 7536 km

szukaj

archiwum


Statystyki zbiorcze na stronę