BalticTour: Grill, przystań, chemikalia i przebita opona
Środa, 10 lipca 2013 Kategoria g) BalticTour 2013
Km: | 4.70 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:16 | km/h: | 17.62 |
Pr. maks.: | 27.00 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | HRavg | ||
: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Haibike Speed RC | Aktywność: Jazda na rowerze |
Przedostatni dzień pobytu w północno-zachodniej części kraju dalej rozpieszcza genialną pogodą! :) Po południu w domu Aliny urządzany jest grill, a skoro dostałem zaproszenie, to znaczy, że będę miał okazję uzupełnić niedobory białka stracone podczas całej mej dotychczasowej wyprawy :D :D Chociaż z początku wolałem nie przesadzać z jedzeniem (bo kto wie, jakie mogłyby być tego skutku w czasie mojego jutrzejszego wyjazdu :D), to jednak na widok tego, co podano do stołu - ''no nie odmówię sobie, nie odmówię!'' :>
Naprawdę świetna uczta! :)
Pozdrawiam zasiadających przy stole smakoszów przypieczonego mięsa! :P
Później wsiadamy do auta i jedziemy do przystani szukać kogoś, kto przetransportowałby mnie jutro na drugi brzeg Odry, do malutkiej miejscowości Święta, w innym wypadku musiałbym zrobić dodatkowe kilkadziesiąt kilometrów, jadąc na około przez Szczecin. Bez problemu znaleźliśmy taką osobę! :) To już n-ta osoba, która w jakiś sposób pomaga mi w mojej wyprawie! Jutro na 14-stą mam się tam zjawić ponownie z całym sprzętem.
Po powrocie zabieram się za wymianę łańcucha w mej szosie. W pewnym momencie z ciekawości sprawdzam, co znajduje się w torebce podsiodłowej w rowerze Aliny. Otwieram i widzę chusteczki, jakieś pieniądze, więc się pytam ją:
- A gdzie masz dętkę zapasową lub łatki, łyżki, pompkę, jakieś klucze?
- Jak dotąd dętka mi się nie przebiła, więc chyba nie jest mi to potrzebne.
- Oj żebyś sobie kiedyś nie zrobiła najdłuższego spaceru z rowerem w swym życiu.
Tyle z rozmowy :D Ma kobita silną psychikę będąc w dalszych wycieczkach. Albo lubi spacery hehe.
Ok. godziny 18-tej wybieramy się jeszcze na ostatnią wspólną przejażdżkę - na zakłady chemiczne. Już po niecałych 4km czuć było w powietrzu aksamitne zapachy, normalnie Air Wick czy Brise się chowają przy tym xD Jakieś tam pamiątkowe foto, żeby nie było i wracamy powoli.
Jako, że na chodniku były jakieś kawałeczki szkła, sprawdziłem opony - były w porządku. Jednak po przejechaniu może z 200m zauważam w tylnej oponie w rowerze Aliny zbyt dużą ''elastyczność''. Mam jakieś dziwne przeczucie :D Zatrzymujemy się i wniosek jest jeden: przebita dętka! Reakcja i mina Aliny - bezcenna :D Oczywiście już ona żartuje sobie (a może nawet i nie..), że to moja wina, bo wszystko wcześniej wygadałem :D Ja na taką krótką trasę zestawu 1. pomocy nie wziąłem, Alina z resztą też nie, więc musieliśmy wracać na piechotę :D Dobrze, że nie ubrałem butów szosowych... Wróciliśmy przed 20-stą. Na niebie zaczynały pojawiać się ciemne chmury. Sprawdzamy pogodę w tv: jutro na całym wybrzeżu przelotne opady. No nie, jeszcze tego brakowało... A już ok. godziny 22. zaczynało lekko padać :/
Mimo, że jest to moja najkrótsza dystansowo relacja na BS, jej dodanie było konieczne! :D

To spotęguje Twój głód! :P© gustav

Podano do stołu!© gustav
Naprawdę świetna uczta! :)
Pozdrawiam zasiadających przy stole smakoszów przypieczonego mięsa! :P
Później wsiadamy do auta i jedziemy do przystani szukać kogoś, kto przetransportowałby mnie jutro na drugi brzeg Odry, do malutkiej miejscowości Święta, w innym wypadku musiałbym zrobić dodatkowe kilkadziesiąt kilometrów, jadąc na około przez Szczecin. Bez problemu znaleźliśmy taką osobę! :) To już n-ta osoba, która w jakiś sposób pomaga mi w mojej wyprawie! Jutro na 14-stą mam się tam zjawić ponownie z całym sprzętem.
Po powrocie zabieram się za wymianę łańcucha w mej szosie. W pewnym momencie z ciekawości sprawdzam, co znajduje się w torebce podsiodłowej w rowerze Aliny. Otwieram i widzę chusteczki, jakieś pieniądze, więc się pytam ją:
- A gdzie masz dętkę zapasową lub łatki, łyżki, pompkę, jakieś klucze?
- Jak dotąd dętka mi się nie przebiła, więc chyba nie jest mi to potrzebne.
- Oj żebyś sobie kiedyś nie zrobiła najdłuższego spaceru z rowerem w swym życiu.
Tyle z rozmowy :D Ma kobita silną psychikę będąc w dalszych wycieczkach. Albo lubi spacery hehe.
Ok. godziny 18-tej wybieramy się jeszcze na ostatnią wspólną przejażdżkę - na zakłady chemiczne. Już po niecałych 4km czuć było w powietrzu aksamitne zapachy, normalnie Air Wick czy Brise się chowają przy tym xD Jakieś tam pamiątkowe foto, żeby nie było i wracamy powoli.

Zakłady chemiczne w Policach© gustav

Chyba jest okej!© gustav
Jako, że na chodniku były jakieś kawałeczki szkła, sprawdziłem opony - były w porządku. Jednak po przejechaniu może z 200m zauważam w tylnej oponie w rowerze Aliny zbyt dużą ''elastyczność''. Mam jakieś dziwne przeczucie :D Zatrzymujemy się i wniosek jest jeden: przebita dętka! Reakcja i mina Aliny - bezcenna :D Oczywiście już ona żartuje sobie (a może nawet i nie..), że to moja wina, bo wszystko wcześniej wygadałem :D Ja na taką krótką trasę zestawu 1. pomocy nie wziąłem, Alina z resztą też nie, więc musieliśmy wracać na piechotę :D Dobrze, że nie ubrałem butów szosowych... Wróciliśmy przed 20-stą. Na niebie zaczynały pojawiać się ciemne chmury. Sprawdzamy pogodę w tv: jutro na całym wybrzeżu przelotne opady. No nie, jeszcze tego brakowało... A już ok. godziny 22. zaczynało lekko padać :/
Mimo, że jest to moja najkrótsza dystansowo relacja na BS, jej dodanie było konieczne! :D