Gminobranie: Kalisz
Sobota, 23 kwietnia 2016 Kategoria d) Papa gore [500-699km]
Km: | 551.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 22:15 | km/h: | 24.76 |
Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
: | kcal | Podjazdy: | 2351m | Sprzęt: XC Custom Evolution | Aktywność: Jazda na rowerze |
Soo, tego weekendu już niy szło odpuścić. Prognozy pogody różniaste z dnia na dziyń, ale ogólnie mało deszczu. Rajza naszkryflano pora dni tymu - na Kalisz i Zduńską Wolę, czyli północna granica mego gminnego monolitu. Na moje wezwanie odpowiedzioł kto, jak niy inny: CFCFan Paweł :) Ale czas przed wyjazdym - to niy tak miało wyglondać... W robocie zostołech 1h dłużyj. W drodze powrotnyj, 1km od domu, coś zaczło fest dupać w zadnij piaście... Przesmarowołech i działało jak należy uff, ale zaś 1h zmarnowano. Miołech zaplanowane 3h drzymki, finalnie zostało 40min - ale niy dało rady zasnyć choćby na 5min... To zapowiadało koszmar drugij nocy. Jak zawsze. No nic, 21:05 inny Paweł czekoł kole domu. Coś niydobrego dzieje mu sie z kolanym - to nigdy niy jest fajne dlo miłośnika 2 kółek :( Beztoż wyprowadził mie yno ku rondzie na zjeździe do WORD. Dziynki :) A na tankszteli w Gliwicach ugodołech se o 22:15 z CFCFan'ym. W cyntrum Pawełek poprowadził przez niydowno otwarto DTŚ... xD Potym objazdym przez Toszek. I na Olesno. Ciesza se, że wiyncyj już nie byda musioł jechać na odcinku Pyskowice - Olesno. Niy nawidza tych miejsc. A od Praszki już zaczło sie zbiyranie nowch gmin - na ta rajza 24, czyli 1% Polski :) W nocy ok. 0st, nad ranym -1. Kurtka nowo moja - w końcu test na całodniowyj rajzie - póki co rewelacja. Na koniec wiynkszo opinia. Yno po jedna gmina trza było zjechać ze 3km, reszta po linii ;] 7 kanapeczek miołech zapakowane - musiało styknyć aż do 7 rano. No i z 4 wafelkami stykło. Ogólnie jak narazie, mimo że mroźno - wiatr bardzo słaby, to cieszyło ;) Przed Kaliszem wyjechoł nom Maciej, co niegdyś miyszkoł w Rybniku. Triathlonowiec ;] I pojechalimy na rynek. Fotki, seblykanie warstw ubrań i do restauracji pojeść solidnie, bo już rezerwa była ;] Zeszło z godzinę, ubrania przeschły, więc jedziemy po kolejne gminy. Taka ciekawostka - piyrwszy roz w historii, gustav nie był w stanie zjeść tego, co podano na talerzach. A Paweł i Maciej te same porcje zjedli raczyj bez problymu. Progres? w kontekście całyj rajzy - niystety niy :/ Droga do Zduńskiej Woli pod wiatr - to był jedyny momynt na trasie, kiedy tyn wiatr był mocniejszy, czyli przez ok. 4h. Jo jako jeździec na MTB, dostołech możliwość całego odcinka na wschód jazdy na kole. 60km w bdb czasie poszło! Ale na podjazdach wiadomo - musieli poczekać. Od Woli znów na bocznych drogach po kolejne gminy. Jedna przerwa w sklepie - 2 princy xxl i 2 mini-pizze. Drogi różnyj jakości, ale przinajmij dużo zakryntów hehe. Prostych po 5-10km niy trawia :> Za Burzeninem Maciej skryncił na Wieluń. Dziynki bardzo za towarzystwo, kolejne spotkanie po latach, jedzenie i przecinanie wiatru w drodze do Woli ;] A my dalij po kolejne ostatnie gminy. Wiatr kurde z różnych stron, taki wrażynie, ale ogólnie słabo-średni. Za to dużo ciymniejszych chmur na niebie... W Działoszynie - ostatnij gminie - wbilimy do biedronki. Dokupiłech 8 rogali, bo zostało prawie 150km do domu - to musiało styknyć... Zamiast być tam 20min, było 2x dłużyj. Ale już se zaczło robić zimno powoli. Moji morale - byłech głodny, zjodłech 2 rogale i wiyncyj nie szło. ok... Ale w nogach moc nadal była, do tego miasta średnio była elegancko, ok. 25. Była... Po zmroku temp. poniżyj 10st. Picie w bidonach już zzimniało, rogale to samo. Niechynć do tego wzrosła, chocioż trza to było jakoś spożywać. A potym dopodł mie kryzys niydospanio - niyuniknione to było. V w dół, czasym krótkie przerwy. Jakieś mikro-fatamorgany. Poważnie. Ale bez jazdy slalomym, spokojnie. Odpoliłech se radio, pomogło. Ale na 10min... Potym polołech oczy tym co było w bidonie - woda chyba? Pomogło, ale tyż bardzo krótko. Testowołech aku na 10% w tyj rajzie, po chyba 9h świcynio (!!!) musiołech "przerwać" test i odpolić 50%. Pomogło w małym stopniu. Jakoś dojechalimy do tankszteli w Tworogu. Tam był cieplutki bar. Od razu zamówiłech mocno, gorko kawa! 3 rogale były, zjodłech 2. Na ostatni już niy umiołech se dziwać. Zeszło chyba z godzina. Poczułech se lepij! Wyszlimy ze środka - lekki deszczyk o.0 od razu zakłodom spodnie "przeciwdyszczowe". Te z decathlonu za 50zł. Do kurtki doczepiom kapuca, tudzież kaptur ;] No i jechalimy dalij. Spać już mi se niy chciało, tyle dobrze. Ale że byłech niypojedzony, bez energie - tympo było aż spokojne :/ Mimo to bez problymów dojechalimy do Gliwic, kaj my se pożegnali. Dziynki Pablo zaś za wspólno mega-rajza! A mi zostało 30km, z pół litra wody i jedyn rogal - wszystko zimne. Nawet na tankszteli nie było synsu robić przerwy na jedzynie, gorko kawa/herbata - wolołech doczołgać se do chaty mizernym tympym. Ostatnie 15km same podjazdy. Ostanie 15km to tyż pojawiynie se głodu. Średnio fest leciała w dół. 2:40 w doma. Prawie 5st... Głodny ale mocny w środku jak nigdy! Nogi nic niy bolały. Optymistycznie pacza se na next rajzy! :) 3 testy zrobiłech:
1) telefon jako nawigacja w gminobraniu, umieszczony na rułkach lemondki w torebce - rewelacja! Aplikacja maps.me to jest poezja!
2) nowo kurtka - blokowanie wiatru i oddychalność - bajka! Po powrocie do domu, non stop w średnim dyszczu - koszulka sucho! To jest kurtka, jakij szukołech :))
3) testowanie trybu 10% na w pełni naładowanym aku, w lampce convoy s2 (10% wystarczo do komfortowyj jazdy po dobrym asfalcie, z V ok. 25km/h): 9h bez problymu. Potym dołech 50% i już skończyłech liczynie czasu :) Do porównania - prox dual power świycił na najniższym trybie tyż 9h, ale na pakiecie aż 4 aku... A tyn najniższy tryb to mógł być tak, jak max 20% w obecnym convoy'u.
+24 gminy
29h 40min w trasie
prawie 46h bez snu

Na blogu Cfcfan'a bydzie relacja z fotkami, jo tutej dodom wideorelacja, ale najwcześnij jutro :) cierpliwości hehe
1) telefon jako nawigacja w gminobraniu, umieszczony na rułkach lemondki w torebce - rewelacja! Aplikacja maps.me to jest poezja!
2) nowo kurtka - blokowanie wiatru i oddychalność - bajka! Po powrocie do domu, non stop w średnim dyszczu - koszulka sucho! To jest kurtka, jakij szukołech :))
3) testowanie trybu 10% na w pełni naładowanym aku, w lampce convoy s2 (10% wystarczo do komfortowyj jazdy po dobrym asfalcie, z V ok. 25km/h): 9h bez problymu. Potym dołech 50% i już skończyłech liczynie czasu :) Do porównania - prox dual power świycił na najniższym trybie tyż 9h, ale na pakiecie aż 4 aku... A tyn najniższy tryb to mógł być tak, jak max 20% w obecnym convoy'u.
+24 gminy
29h 40min w trasie
prawie 46h bez snu

Na blogu Cfcfan'a bydzie relacja z fotkami, jo tutej dodom wideorelacja, ale najwcześnij jutro :) cierpliwości hehe
komentarze
Fajny filmik :) Babcia jak zwykle wymiato :)No i teraz to już mosz blog międzynarodowy, dzięki moim kumplom :)
CFCFan - 21:40 poniedziałek, 25 kwietnia 2016 | linkuj
Gratulacje, super!
Dwa pytania - co to za spodnie i co to za kurtka? michuss - 22:36 niedziela, 24 kwietnia 2016 | linkuj
Dwa pytania - co to za spodnie i co to za kurtka? michuss - 22:36 niedziela, 24 kwietnia 2016 | linkuj
Super wycieczka, jak zawsze - gratuluje i podziwiam. Gustav, możesz zdradzić co to za kurtka?
Marek - 20:19 niedziela, 24 kwietnia 2016 | linkuj
Komentuj